Kredytowy rozsądek

Ekonomiści zauważyli, że branie kredytów stało się częścią codziennego życia. W końcu banki i firmy pozabankowe zachęcają do brania pożyczek na święta, wyprawkę szkolną, wakacje, zakup sprzętu, remont i na tysiące innych okazji.

Niektóre rzeczy trudno kupić z pensji. Większość Polaków spłaca jakiś kredyt. Spora część żyje na kredyt zawarty na koncie lub karcie kredytowej. Kredyty są rodzajem umowy między bankiem i kredytobiorcą. Bank udostępnia określoną sumę na wyznaczony przez klienta cel. Klient zobowiązuje się, że spłaci kredyt wraz z odsetkami w określonym czasie w comiesięcznych, z góry ustalonych przez bank ratach.

Kredyty konsumpcyjne mogą być udzielane przez banki na pokrycie przedsięwzięć nie związanych z działalnością gospodarczą. Tego typu zobowiązania są zaciągane na zakup nie za drogich dóbr trwałego użytku, np.: sprzętu AGD, komputera.

Kredyty konsumpcyjne nie są ubezpieczone. Wynika to z niewielkiej sumy kredytu oraz stosunkowo wysokiego oprocentowania. Dla banków i parabanków to czysty zysk – klient oddaje znacznie więcej niż bierze.

Błędem klientów jest branie po kilka kredytów konsumpcyjnych nie mając spłaconych poprzednich, przez co popadają w spiralę długów. Nie są w stanie spłacić wszystkich zobowiązań, ponieważ raty przekraczają możliwości domowego budżetu.

Bankowcy od lat radzą, aby najpierw spłacić zaciągnięte kredyty, przeanalizować swoją sytuację finansową, a dopiero później myśleć o kolejnym kredycie. Niestety, kredytobiorcy nie słuchają dobrych rat i popadają w kłopoty.